Dzieci trzeba zaskakiwać :)

Jak jeszcze pociechy śpią, po cichu przemykam do kuchni i przygotowuje małe niespodzianki na popołudnie.

Mama stara się czuwać, by do brzucha trafiały pełnowartościowe przekąski, bo te sklepowe  łakocie obok  pełnej wartości raczej nie stały.Dlatego będąc w trwałej opozycji do tego co znajduje się tam, poświęcam wiele swoich wolnych chwil na to co kocham najbardziej i dla tych których kocham ponad wszystko :)

 

Kaszanka-jaglanka :)

Jagły to moja miłość. Zdradzę Wam, że pod każdą postacią, na słodko, na słono , neutralnie też.

Po prostu, kulinarną  minimalistką nie jestem :)

Tak przy okazji  środy, ugotowałam garnek kaszy jaglanej.  Wystudziłam w upale! Jeśli nie wierzycie, można to zrobić. I choć trwa  to długo, kasza jednak wystygnie :)

Dodałam banana, starte 2-3 jabłka, trochę karobu, odrobinę wiórek kokosowych,   dwie duże garście orzechów i suszonych moreli. Wymieszałam,  ładnie:) na blaszce wygładziłam i 20 minut w 170 stopniach zapiekłam.

I taka oto kaszanka-jaglanka z pieca wyjechała.

Idealna, lekka i niesłodka - na tropiki tego lata :)

 

Kiedy dzieci nie ma w domu :)

Taką mam już tradycję :), kiedy dzieci nie ma w domu a wrócą za godzin kilka, Matka Polka :) przygotowuje im zdrowe słodkie niespodzianki.

Akurat po wirtualnym  i bardzo rozwojowym spotkaniu z Babką Lekarską - https://web.facebook.com/groups/uzdrawianieprzezgotowanie/?source_id=1617363188504977

postanowiłam, zastosować kilka zdrowych sugestii w moim ciasteczkowym pieczeniu.

Oto mąka orkiszowa w towarzystwie masła i odrobiny cukru muscavado  - czyli kruche ciaseteczka z różnościami na wierzchu :)

Po powrocie z wojaży dzieci bezapelacyjnie stwierdziły: Mamo, pyszne :)