Niedziela z Philem Collinsem i białym barszczem :)

Niedziela to zawsze dla mnie wyjątkowy dzień. Wolny czas, czas dla siebie i bliskich. Chwila wytchnienia, której ostatnimi czasy jakoś tak najbardziej potrzebuję 🙂

Wsłuchując się w piękną płytę Phila Collinsa „Both sides” , wspomnieniami powróciłam do swoich dziecięcych  niedziel, gdzie było inaczej niż w tygodniu. Od rana  unosił się z kuchni zapach pysznego obiadu, tata wędrował z nami ( ze mną i bratem) do kościoła, a dziadek cały dzień był odświętnie ubrany .

Pamiętam jego  białą koszulę, brązowy krawat, eleganckie spodnie i zapach wody kolońskiej. Ten obraz i zapach zostanie ze mną na zawsze,podobnie jak i  niezwykłe relacje z dziadkiem.

Cudne wspomnienia, bo rzeczywiście czuło się święto, zatrzymanie.

Dzisiaj ja sama jestem mamą i też próbuje przywołać w moim domu wyjątkowość tamtych niedziel.

Słuchamy muzyki, wspólnie przygotowujemy obiad i deser, a później obowiązkowy spacer

A obiad też dzisiaj z dzieciństwa:)

Biały barszcz i „kluchy” – nie ziemniaczane :), ale orkiszowo-jajeczne ( z przepisu mojej artystycznej Halinki)

Dla tych chwil warto żyć 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *